Święta się zbliżają, a u nas co? Remont łazienki, montowanie półki nad łóżkiem, skręcanie stołu i krzeseł, ubieranie choinki. Ale po kolei...
1. Łazienka
Po przecież prysznic jest lepszy od wanny, zwłaszcza gdy ta, jest nieforemna, niewygodna, mała, płytka... I tak to wyliczankę można ciągnąć i ciągnąć i ciągnąć... No, ale skoro wyrzucamy wannę, to przecież od razu można zbić kafelki i położyć nowe. Pewnie, że można, szkoda tylko, że to wszystko tak się rozwleka w czasie, bo przecież trzeba podjechać po zakupy, trzeba pokupować prezenty świąteczne, no i trzeba iść do pracy. A niestety, czasoprzestrzeni nikt nie zagnie i w efekcie na chwilę obecną jest prysznic i kafelki na półtorej ściany. Nie powiem, kafelki ładne, bo beżowe, takie delikatne, można ładne dodatki dobrać. No dobra, ale co z resztą?
2. Półka
No bo, jak to ja. Kocham czytać w łóżku, ale jak już raz wejdę pod kołdrę i się zagrzeję, to później nieszczególnie mam ochotę wychodzić tylko po to, żeby zgasić światło. I takim oto sposobem doczekałam się półki na moje książki, a do półki przymocowana jest lampka, więc problem został rozwiązany w 100%.
3. Stół + krzesła
O, to był bardzo ciekawy przypadek. Bo za kupowanie konkretnego, porządnego stołu, wraz z krzesłami, wzięliśmy się chyba trochę za późno. Jak już w końcu znaleźliśmy set, który by się nadawał i który naprawdę się nam podobał, to okazało się, że mogą go dostarczyć dopiero na...14 stycznia!!! Niestety musieliśmy szukać dalej, no bo co jak co, ale świąt w wersji chińskiej, z poduszkami na podłodze jakoś sobie nie wyobrażałam...
Koniec końców znaleźliśmy COŚ. Dupy nie urywa i z pewnością nie jest naszym docelowym stołem, ale niech będzie chociaż na chwilę.
Miałam o tyle dużo szczęścia, że jak go dostarczyli, to nie było mnie w domu i mój Bob Budowniczy sam się musiał męczyć ze skręcaniem tego wszystkiego. Ale najwidoczniej dobrze mu to wyszło, bo stół stoi od przeszło tygodnia i jeszcze się nie rozleciał. ;)
3. Choinka
No taka zielona, sztuczna, rozłożysta i w miarę wysoka... O tak, szukaj sobie takiej. Zamiast zacząć od zakupu drzewka, to my zaczęliśmy od zakupu lampek. Czemu? Bo tak i już. W międzyczasie kolekcjonowałam najróżniejsze bombki i świąteczne pierdółki. Oczywiście choinka pojawiła się jako ostatni i zarazem najważniejszy element. No,ale cóż, grunt, że w ogóle jest.
4. Prezenty
No tak i odwieczny problem. Co komu kupić. Kto z czego się ucieszy. Co się komu przyda. Teoretycznie ten problem mam w każde święta i jak wiadomo, koniec końców zawsze zostaje rozwiązany, ale stres i nerwy i tak zawsze się pojawiają. Na szczęście wszystko już jest popakowane i nie muszę o tym myśleć.
5. Jedzenie
No tak, bo przecież nie ma świąt bez czerwonego barszczu, uszek, pierogów, czy karpia. A co jeśli dwie, całkowicie odmienne, wizje świąteczne zderzają się ze sobą? No tak, wtedy jedna strona musi ustąpić i zrezygnować ze swoich ,,tradycji'', które wyniosła z domu. Czy w tym momencie tej osobie przestaje całkowicie zależeć na świętach? Przecież to nie będę jej święta, ale z drugiej strony, święta inaczej wcale nie muszą być takie złe... Nieprawdaż?
Sama nie wierzę w to co piszę. No tak, bo to ja jestem tą osobą, która musiała zrezygnować i tak jakby przestało mi już chyba zależeć. Nie czuję tej całej atmosfery, nie ma corocznej radości... Jest tak obojętnie...
sobota, 21 grudnia 2013
sobota, 14 grudnia 2013
,,Do zera licznik tyka wciąż''
Naprawdę miałam jak najszczersze chęci, by pisać regularnie, ale... No właśnie, ale...
Co się stało?
Prosty schemat dom-praca-dom... Czy znudziło mi się to? O nie. Kocham moją pracę i pomału zaczyna do mnie docierać, że to jest najprzyjemniejsza część mojego dnia i tak naprawdę tylko tam się dobrze czuję... Czy tak być powinno czy zaczynam popadać w pracoholizm?
A gdzie miejsce na odpoczynek, relaks? No przecież jest, ale jakoś...nie wiem sama....
***
W ciągu ostatnich sześciu miesięcy na głowie miałam kolorową rewolucję, od jasnego blondu, przez oczojebną czerwień, aż skończywszy na głębokiej czerni...
Czy te zmiany były manifestem? Symbolem wolności? Znakiem nadchodzących zmian?
Nie. One były próbą znalezienia własnego ,,ja''. A przecież moje ,,ja'' jest ze mną przez cały czas, nie zgubiłam go nigdy, ono mogło co najwyżej zasnąć na chwilę, ale mnie nie opuściło nigdy...
A jak jest z emocjami? Uczuciami?
Może rzeczywiście dorosłam i wiele się zmieniło, ale w środku nadal jestem ta samą dziewczyną, która potrzebuje czuć się chciana... Która łaknie ciepła, miłości i zainteresowania... Czy to coś złego?
No, ale przecież w Twoim życiu jest miłość, szczęście. Czy może się mylę?
Nie, nie mylisz się, ale czasami przychodzą takie momenty i zaczynam się zastanawiać, czy to tak rzeczywiście wszystko ma wyglądać...
Co się dzieje?
Na zewnątrz? Nic... W środku... istna burza... Ale nie mówmy tyle o tej miłości, bo czytelnicy (jeżeli w ogóle jacyś są) dojdą do wniosku, że to tylko kolejny blog o miłości, a tego bym nie chciała...
Idą święta...
Tak, radosny czas. Wszędzie choinki, lampki w oknach. W powietrzu zaczyna się unosić klimat świąt, zapach piernika, a śmiech dzieci jest muzyką dla uszu.
A Ty jesteś szczęśliwa? Poddałaś się tej atmosferze, czy stoisz z boku?
Oczywiście, że jestem!
Za szybko odpowiedziałaś...
Co się stało?
Prosty schemat dom-praca-dom... Czy znudziło mi się to? O nie. Kocham moją pracę i pomału zaczyna do mnie docierać, że to jest najprzyjemniejsza część mojego dnia i tak naprawdę tylko tam się dobrze czuję... Czy tak być powinno czy zaczynam popadać w pracoholizm?
A gdzie miejsce na odpoczynek, relaks? No przecież jest, ale jakoś...nie wiem sama....
***
W ciągu ostatnich sześciu miesięcy na głowie miałam kolorową rewolucję, od jasnego blondu, przez oczojebną czerwień, aż skończywszy na głębokiej czerni...
Czy te zmiany były manifestem? Symbolem wolności? Znakiem nadchodzących zmian?
Nie. One były próbą znalezienia własnego ,,ja''. A przecież moje ,,ja'' jest ze mną przez cały czas, nie zgubiłam go nigdy, ono mogło co najwyżej zasnąć na chwilę, ale mnie nie opuściło nigdy...
A jak jest z emocjami? Uczuciami?
Może rzeczywiście dorosłam i wiele się zmieniło, ale w środku nadal jestem ta samą dziewczyną, która potrzebuje czuć się chciana... Która łaknie ciepła, miłości i zainteresowania... Czy to coś złego?
No, ale przecież w Twoim życiu jest miłość, szczęście. Czy może się mylę?
Nie, nie mylisz się, ale czasami przychodzą takie momenty i zaczynam się zastanawiać, czy to tak rzeczywiście wszystko ma wyglądać...
Co się dzieje?
Na zewnątrz? Nic... W środku... istna burza... Ale nie mówmy tyle o tej miłości, bo czytelnicy (jeżeli w ogóle jacyś są) dojdą do wniosku, że to tylko kolejny blog o miłości, a tego bym nie chciała...
Idą święta...
Tak, radosny czas. Wszędzie choinki, lampki w oknach. W powietrzu zaczyna się unosić klimat świąt, zapach piernika, a śmiech dzieci jest muzyką dla uszu.
A Ty jesteś szczęśliwa? Poddałaś się tej atmosferze, czy stoisz z boku?
Oczywiście, że jestem!
Za szybko odpowiedziałaś...
Subskrybuj:
Posty (Atom)