sobota, 21 grudnia 2013

Jingle Bells

Święta się zbliżają, a u nas co?  Remont łazienki, montowanie półki nad łóżkiem, skręcanie stołu i krzeseł, ubieranie choinki.  Ale po kolei...

1. Łazienka

Po przecież prysznic jest lepszy od wanny, zwłaszcza gdy ta, jest nieforemna, niewygodna, mała, płytka... I tak to wyliczankę można ciągnąć i ciągnąć i ciągnąć... No, ale skoro wyrzucamy wannę, to przecież od razu można zbić kafelki i położyć nowe.  Pewnie, że można, szkoda tylko, że to wszystko tak się rozwleka w czasie, bo przecież trzeba podjechać po zakupy, trzeba pokupować prezenty świąteczne, no i trzeba iść do pracy.  A niestety, czasoprzestrzeni nikt nie zagnie i w efekcie na chwilę obecną jest prysznic i kafelki na półtorej ściany.  Nie powiem, kafelki ładne, bo beżowe, takie delikatne, można ładne dodatki dobrać.  No dobra, ale co z resztą?

2.  Półka

No bo, jak to ja.  Kocham czytać w łóżku, ale jak już raz wejdę pod kołdrę i się zagrzeję, to później nieszczególnie mam ochotę wychodzić tylko po to, żeby zgasić światło.  I takim oto sposobem doczekałam się półki na moje książki, a do półki przymocowana jest lampka, więc problem został rozwiązany w 100%.

3.  Stół + krzesła

O, to był bardzo ciekawy przypadek.  Bo za kupowanie konkretnego, porządnego stołu, wraz z krzesłami, wzięliśmy się chyba trochę za późno.  Jak już w końcu znaleźliśmy set, który by się nadawał i który naprawdę się nam podobał, to okazało się, że mogą go dostarczyć dopiero na...14 stycznia!!!  Niestety musieliśmy szukać dalej, no bo co jak co, ale świąt w wersji chińskiej, z poduszkami na podłodze jakoś sobie nie wyobrażałam...
Koniec końców znaleźliśmy COŚ.   Dupy nie urywa i z pewnością nie jest naszym docelowym stołem, ale niech będzie chociaż na chwilę.
Miałam o tyle dużo szczęścia, że jak go dostarczyli, to nie było mnie w domu i mój Bob Budowniczy sam się musiał męczyć ze skręcaniem tego wszystkiego.  Ale najwidoczniej dobrze mu to wyszło, bo stół stoi od przeszło tygodnia i jeszcze się nie rozleciał. ;)

3.  Choinka

No taka zielona, sztuczna, rozłożysta i w miarę wysoka...  O tak, szukaj sobie takiej.  Zamiast zacząć od zakupu drzewka, to my zaczęliśmy od zakupu lampek.  Czemu? Bo tak i już.  W międzyczasie kolekcjonowałam najróżniejsze bombki i świąteczne pierdółki.  Oczywiście choinka pojawiła się jako ostatni i zarazem najważniejszy element.  No,ale cóż, grunt, że w ogóle jest.

4.  Prezenty 

No tak i odwieczny problem.  Co komu kupić.  Kto z czego się ucieszy.  Co się komu przyda.  Teoretycznie ten problem mam w każde święta i jak wiadomo, koniec końców zawsze zostaje rozwiązany, ale stres i nerwy i tak zawsze się pojawiają.  Na szczęście wszystko już jest popakowane i nie muszę o tym myśleć.

5.  Jedzenie

No tak, bo przecież nie ma świąt bez czerwonego barszczu, uszek, pierogów, czy karpia.  A co jeśli dwie, całkowicie odmienne, wizje świąteczne zderzają się ze sobą?  No tak, wtedy jedna strona musi ustąpić i zrezygnować ze swoich ,,tradycji'', które wyniosła z domu.  Czy w tym momencie tej osobie przestaje całkowicie zależeć na świętach?  Przecież to nie będę jej święta, ale z drugiej strony, święta inaczej wcale nie muszą być takie złe...  Nieprawdaż?

Sama nie wierzę w to co piszę.  No tak, bo to ja jestem tą osobą, która musiała zrezygnować i tak jakby przestało mi już chyba zależeć.  Nie czuję tej całej atmosfery, nie ma corocznej radości...  Jest tak obojętnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz