Minęło przeszło pół roku od mojego ostatniego wpisu,ale... WRÓCIŁAM. Czy na długo? Nie wiem. Czy będę pisała regularnie? Będę się starała. A czy ktoś to w ogóle czyta? Bo wydaje mi się, że nie. Więc po co pisać bym miała? Taka forma terapii...
Coś się zmieniło w Twoim życiu?
Wszystko. To co budowałam rozpadło się jak domek z kart. To w co wierzyłam umarło bezpowrotnie. Nagle wszystkie dezycje, które podjęłam, wydają mi się głupie, niepotrzebne, nierozważne. No ale przecież kierowałam się sercem, a nie rozumem. Wierzyłam w słodkie słówka i obietnice bez pokrycia. Chciałam się zmienić dla kogoś, kto w ostatecznym rozrachunku przyczynił się do rozpadu mojego domku z kart.
A Ty jak bardzo się zmieniłaś?
DOROSŁAM...
Zmieniło się postrzegania świata. Moje priorytety, wartości, a nawet cele...
Nie ufam już, mało mówię, sporo myślę, analizuję. Szukam swojego miejsca, najlepszej drogi.
To wewnętrzenie. A zewnętrznie? Nadal Ty to Ty?
Nie, już od dłuższego czasu nie ma 'mnie'.
Jak to?
Mało mówię, mało się uśmiecham, prawie wcale.
Z dnia na dzień coraz bardziej znikam. Bledne. I tak się zastanawiam czy ktoś w ogóle zauważy jak całkowicie zniknę. Czy ktoś w ogóle odczuje brak mojej osoby...
I choć teoretycznie nie jestem sama, to w praktyce czuję się bardziej samotna niż kiedykolwiek wcześniej...
Co zamierzasz?
Nie wiem...
Coraz częściej zastanawiam się, czy coś mnie w ogóle tu trzyma...
A trzyma?
Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie.
A jesteś szczęśliwa?
Nie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz